text-indent:50px

sobota, 5 lipca 2014

Prolog

Pierwszą część prologu dedykuję Ayi, Suzu i Kao, bez których nie pomyślałabym o napisaniu tego. <3

 Pokojówka szybko przemierzała korytarze, z niepokojem zerkając na duży zegar stojący przed pokojem najmłodszej panienki. Do przyjęcia zostało niewiele czasu, a tamta zapewne jeszcze spała. Położywszy dłoń na klamce, odetchnęła kilka razy, chcąc uspokoić się po szaleńczej wyprawie. Cicho uchyliła drzwi, sprawdzając czy dziewczynka śpi.
Widząc zaciągnięte zasłony, chciała wejść do pokoju, ale powstrzymał ją silny uścisk na ramieniu. Wampirzymi zmysłami wyczuwając właściciela ręki, cofnęła się. Skłoniła się lekko, po czym odwróciła, gdy mężczyzna odprawił ją skinięciem. Odeszła równie szybko, chcąc zająć się swoimi obowiązkami.
Rido bezszelestnie wszedł do pokoju, dla wygodny ściągając brązową marynarkę, którą niedbale rzucił na jeden z foteli stojących pod ścianą naprzeciwko łóżka. Do połowy odsłonił okna, wpuszczając do pomieszczenia światło księżyca. Przez chwilę zastanawiał się nad otwarciem ich, ale ostatecznie stwierdził, że chłód zimowej nocy nie zadziała sprzyjająco.
- Braciszku?
Odwrócił się przodem do dziewczynki, którą ledwo było widać zza kołdry. Jedynie zielone oczy, błyszczące od gorączki, wyróżniały się na tle jasnoniebieskiej pościeli.
- Tak? - zapytał równie cicho, siadając na skraju łóżka. Uśmiechnął się lekko, gdy w zasięgu jego wzroku pojawiła się główka otoczona masą splątanych włosów, a następnie czerwone policzki i drżące usta. Spróbował dłonią rozplątać kilka brązowych kołtunów, podczas gdy tamta uwalniała się z kołdry.
- Też chcę iść na bal. Siostrzyczka mówiła, że będą inne dzieci w moim wieku. Pozwolisz mi się z nimi pobawić, prawda?
W drodze do domu starannie przygotował argumenty, które byłyby na tyle sensowne, że Miwa zaakceptowałaby je i została w łóżku. Jednak zauważywszy, że jego młodsza siostra miała już na sobie balową sukienkę, a spod poduszki wyciągnęła parę nowych bucików, skinął głową, zacisnąwszy usta.
Tyle wystarczyło, aby ją ucieszyć. Pomimo osłabienia chorobą zeskoczyła z łóżka i w podskokach podbiegła do drzwi. Przechodząc przez nie, zatrzymała się i ukłoniła w stronę chłopaka.
- Dziękuję, braciszku – wyszeptała Miwa, siląc się na poważny ton.
Kuran wstał i podszedł do niej. Mała nadal trwała w ukłonie, patrząc się w podłogę i czekając na odpowiedź brata, która nadeszła dopiero, gdy wziął ją na ręce, przytulając do siebie.
- Gdybyś poczuła się słabo, masz natychmiast powiedzieć mnie albo komuś ze służby. Tylko nie waż się biegać. Nie jedz za szybko ani nie krzycz...
Pozostałe uwagi zakłócił śmiech dziewczynki, która nie mogła go powstrzymać, gdy Rido zaczął ją łaskotać na głośne postanowienie złamania wszystkich reguł.


- Miwo – chłodny głos sprawił, że zamarła. Układając usta w podkówkę, odsunęła od siebie kieliszek. Uniosła głowę do góry, aby spojrzeć na brata. Jego wygląd zazwyczaj wywoływał strach, jednak dziewczynka znała go dobrze. Nawet ostre spojrzenie i splecione ramiona nie działały.
- Nic nie mówiłeś, że nie mogę. Poza tym ty, Haruka i nawet Juri to pijecie. To mój pierwszy bal! Dlaczego ja nie mogę? Chcę spróbować. Łyczek. Malutki – wyszeptała błagalnie.
Dalsze próby uproszenia brata przerwało wejście narzeczonych. Rozmowy na sali umilkły,  oczy wszystkich skierowały się na Juri i Harukę, uśmiechających się do gości. Nawet wiedząc, że część wampirów tak naprawdę najchętniej widziałaby ich martwych, nic nie mogło zepsuć im wieczoru. Byli naprawdę szczęśliwi.
Miwo spojrzała na stojącego obok brata. Dłoń miał zaciśniętą na swoim kieliszku, ale jego młodsza siostra widziała, że pomimo okazywanej złości tak naprawdę był smutny. Jej dziecięcy umysł nie do końca pojmował powód takiego zachowania.
Pociągnęła go za nogawkę spodni, chcąc zwrócić na siebie uwagę Rido.
- Kochasz siostrzyczkę?- zapytała cicho, gdy się nachylił.
- Kocham was obie – odpowiedział bez wahania, zakładając jej kosmyk włosów za ucho.
Pokręciła przecząco głową, uśmiechając się.
- Ale Juri bardziej.
Nim wampir zdążył cokolwiek odpowiedzieć, podeszli do nich narzeczeni. Rido wyprostował się, biorąc kieliszek siostry, która wpatrywała się w niego wyraźnie naburmuszona.
- To niesprawiedliwe – burknęła, zaciskając drobną piąstkę na materiale swojej spódnicy.
- Życie zazwyczaj jest niesprawiedliwe – pouczył ją, upijając łyk wina.
- Nie wiemy jak może zareagować twój organizm – wyjaśnił Haruka, uśmiechając się lekko, po czym ukłonił się. - Zechcesz uczynić mi ten zaszczyt, pani, i podarujesz jeden taniec?
Dziewczynka zgodziła się bez wahania, ciesząc z pierwszego w życiu tańca.


Gdy zbliżał się ranek, a ostatni goście opuścili posiadłość, Miwo wróciła do swojej sypialni na ramionach Haruki. Była tak zmęczona, że powieki ciążyły jej niczym ołów, ale nie potrafiła przestać mówić. Zafascynowana opowiadała Juri, która szła obok, co się jej podobało na balu. Starsza siostra tylko się uśmiechała, kiwając głową od czasu do czasu. Wyjątkowo, zazwyczaj spokojny Haruka, przerywał Miwo, która denerwowała się z tego powodu. Ale tak naprawdę wiedziała, że to tylko zabawa.
Gdy już przebrana, położyła się w łóżku, starsze rodzeństwo ułożyło się po obu jej stronach. Dziewczynka zerknęła na sufit, przygryzając wargę i powstrzymując płacz. Minęło kilka minut nim odezwała się:
- Będę za wami tęsknić.
Juri spojrzała na ukochanego, który wpatrywał się w najmłodszą siostrę. Wiedziała, że wolałby mieć Miwo blisko siebie i to ona była jedyną przeszkodą przed zamieszkaniem kilkulatki w ich nowym domu. Pomijając fakt, że Rido nie można było zaliczyć do grona odpowiedzialnych opiekunów, a jego podróże potrafiły trwać wiele tygodni, ciężko było się przyzwyczaić do jej obecności, gdy przez ponad tysiąc lat była jedyną kobietą w ostatnim pokoleniu.  Pomimo bycia przeciwieństwem Juri, charakterem bardziej pasowała do milczącego Haruki. Kuran nie potrafiła odnaleźć z nią wspólnego języka. Jednak czasem zdarzały momenty w których mała ożywała.
Z drugiej strony nie obwiniała Miwo. To było tylko dziecko.
Świadomość, że wampirzy medycy uważali, że nie dożyje połowy tego, co Juri miała już za sobą, wywoływało wyrzuty sumienia.
- Myślę...- zaczęła ostrożnie starsza, wahając się nim nie spojrzała w wypełnione łzami zielone oczy. - Możesz nas odwiedzać albo, jeśli oczywiście chcesz, zamieszkać z nami.
Haruka bezgłośnie wyszeptał „dziękuję”.


Miwo teleportowała się w znacznym oddaleniu od rodzinnej posiadłości Kuranów. Przed spotkaniem z bratem zamierzała zrobić sobie mały spacer. Musiała odetchnąć, a zdenerwowanie dawało o sobie znać i nawet, jeśli bardzo chciała, nie potrafiła tego ukryć. Prośba o spotkanie była nagła, ale przede wszystkim wiedziała, że musi zachować się odpowiednio i nie rozczarować Rido. Miwo była świadoma, że jeżeli popełni jakiś błąd, może stracić kontakt z bratem, a tego nie chciała. Wiedziała, że głowa rodziny ma konflikt z Haruką i Juri, ale nikt nie chciał wyjawić jej powodu. Od kilkunastu lat skłócone rodzeństwo nie rozmawiało ze sobą. Dziewczyna chciała ich pogodzić, aby znowu byli prawdziwą rodziną. Miała świadomość, iż nie należy to do łatwych zadań, ale, będąc wampirami, mieli wystarczająco dużo czasu.
Z drugiej strony oczywiście cieszyła się na spotkanie. Nie widzieli się wiele lat i obraz Rido powoli zaczął się zacierać w jej pamięci. Potrafiła przywołać kształt jego oczu, nosa i krój ulubionej marynarki, ale za nic nie mogła sobie przypomnieć głosu czy sposobu, w jaki się poruszał. Nie pamiętała jak pachniał.
Gdy wchodziła po schodach, drzwi wejściowe otworzył lokaj, kłaniając się. Nie zwróciła uwagi na jego powitanie, rozglądając się po korytarzu.
Chociaż nie chciała się do tego przyznać, poczuła zawód. Oczekiwała, że brat będzie tak samo wyczekiwał spotkania jak ona.
Ruszyła za mężczyzną, z zaskoczeniem zauważając, że mijają salon. Poprowadził ją na piętro, ku skrzydle, które zajmował Rido, gdy Miwo mieszkała w posiadłości. W końcu otworzył drzwi do pomieszczenia, w którym nigdy nie była.
Niepewnie weszła do zaciemnionego gabinetu. W pokoju nie było świateł, a księżyc nie oświetlał go ostatecznie. Zapewne gdyby nie była wampirem, miałaby problem z zauważeniem ubranej na czarno postaci stojącej przy oknie.
Nerwowo przełknęła ślinę, czując pustkę w umyśle. Nie wiedziała co zrobić. Podbiec i się przytulić? Nie była już małą dziewczynką. Ukłonić się? Rido, jako głowie rodziny, należał się szacunek, ale przecież to jej brat.
Mężczyzna obrócił się do niej przodem. Wstrzymała oddech, porównując obraz, który miała w pamięci z widzianą osobą. Gdyby nie niezwykły kolor tęczówek, miałaby problem z rozpoznaniem go.
- Miwo – wyszeptał, chociaż jego głos bardziej przywodził na myśl warknięcie. Niemal niezauważalnie skinęła głową, podchodząc do niego, podczas gdy Rido ruszył w jej kierunku. Ominął drewniane biurko, by oprzeć się o kant. Schował ręce do kieszeni, uważnie taksując ją beznamiętnym spojrzeniem.
Jej, i tak już nadwątlona, pewność siebie momentalnie zniknęła. Była oceniana. Szacował przydatność dla rodu. Gdy już straciła nadzieję, aprobująco skinął głową. Miwo odetchnęła z ulgą, uśmiechając się. Jednakże ten dobry humor nie trwał długo, zniszczony przez pytanie brata:
- Nie miałaś mężczyzny?
Momentalnie stężała, a na jej policzki wpłynął rumieniec. Wbiła spojrzenie w podłogę, chcąc się pod nią zapaść. Odetchnęła kilka razy, nim zdołała coś wykrztusić bez zająknięcia się:
- Nie sądzę, aby była to odpowiednia chwila na tego typu pytania. Czy naprawdę tylko dlatego chciałeś się spotkać?
Ostatnie zdanie wypowiedziała z wyraźnym wyrzutem.
- Oczywistym jest, że nie – mówiąc to, wyciągnął w jej stronę rękę, którą dziewczyna przyjęła po chwili wahania. Przyciągnął Miwo do siebie, całując jej policzek.
- W zapachu twojej krwi to czuć – wyszeptał jej do ucha. Dziewczyna odsunęła się od brata, uderzając go w ramię. W odpowiedzi zaśmiał się.
Był to szczery śmiech, który dobrze pamiętała z dzieciństwa. Zarezerwowany dla niewielu. Większość osób, które go znały, podejrzewały, iż nie potrafi wykonać tak prostej czynności.
W tej chwili przekonała się, że przed nią stał jej brat. Chłodny, szorstki nawet dla bliskich osób, odsuwający się od rodziny. Z uparciem zapominający o tym, czego nie należy mówić.

6 komentarzy:

  1. Dziękuję za dedykację, czuję się tak wielce zaszczycona Bliźni ;*
    Przejdźmy zatem do komentarza. Prolog jak to prolog ma zachęcić do czytania dalej. Mam nadzieję, że na tym nie poprzestaniesz i będziesz pisać dalej. Jestem ciekawa w jakim czasie będzie się rozgrywać właściwa akcja- czy w tym gdy Miwa jest już te kilkanaście lat starsza (z ostatniego fragmentu) czy jeszcze później.
    Jakoś nie mogę przywyknąć do imienia Miwa :D Aczkolwiek to może przez to, że wcześniej się z nim nie spotkałam. Dodałaś kolejną Kuranównę ^^ O tyle, o ile Rido niespecjalnie lubiłam, to Juri i Haruka byli naprawdę w porządku i mam nadzieję, że też będzie to tu pokazane. Choć jeśli akcja będzie się odbywać w czasie VK to raczej już nie będą żyli, choć dodanie nowej bohaterki będącej w środku konfliktu może sporo namieszać. Kto wie, może Yuuki (</3) będzie miała rodziców i braciszka bez uprzedniego maltretowania Zero xD Z drugiej strony może w ogóle nie zamierzasz dojść do tych czasów i poprzestaniemy na odległych czasach z początków kłótni rodzeństwa Kuran.
    Czystokrwista chorowita? To aż samo sobie przeczy, ale dlaczego nie :P Ciekawi mnie czy będzie tu coś wyjaśnione. Jedynym w co nie do końca jestem w stanie uwierzyć to Rido :D Wiadomo, że z jednej strony jest tym dobrze nam znanym okrutnym Rido, ale z drugiej kochającym bratem. Ok, nawet w anime/mandze było widać, że kocha Juri, ale przez swój egoizm i zaślepiające uczucie nie był w stanie zaakceptować, że siostra woli Harukę. Jednak zdziwiło mnie, że po tych kilkunastu latach- jak sama napisałaś- „szacował przydatność dla rodu”. A potem jakby ją zaakceptował. Zdaje mi się, że Rido szuka raczej mega silnych sojuszników, więc jak do tego ma się chorowita Miwa? Tylko to mnie zastanawia :D
    Poza tym wtrącę jeszcze, że śmiać mi się chciało jak przeczytałam o rozplątywaniu brązowych kołtunów, od razu miałam przed oczyma „ośmiornicze włosy” Juri i Yuuki (w długim wydaniu) :D
    To by było na tyle, mam nadzieję, że niedługo pojawi się coś nowego i że do nas też zajrzysz czasem :) Wspieram Cię w pisaniu, bo klimat VK lubię i z chęcią poczytam Twoje wymysły, bo znając Ciebie będą troszkę mroczniejsze niż inne ff :P

    OdpowiedzUsuń
  2. No dobrze, komentarz nie będzie zbyt długi - jakby nie patrzeć, to dopiero prolog, który jednakowoż swe zadanie spełnia, bo mnie nie zniechęcił (pomijając Rido w roli-prawie-głównej). Ale na wstępie dziękuję za dedykację oraz zaszczyt bycia chyba pierwszą osobą, która to przeczytała, bo o ile Kao i Suzu dostały link wtedy co ja, o tyle prawdopodobnie jako pierwsza zapoznałam się z prologiem (a może się mylę?).
    Na początek gratulacje, bo widać postęp od czasów sangriento. Treść jest bardziej konkretna i pełniejsza, rozdział dłuższy niż część tamtych starych, a przynajmniej mam takie wrażenie. Błędów albo nie było, albo było ich na tyle niewiele, że nie zwróciłam na nie większej uwagi, co oczywiście - szczególnie w moich oczach - jest wieeeelkim plusem. Jedyne, co mnie irytuje, to akapity - są ledwo zauważalne (ledwie spacja?). Jestem zwolenniczką 0,5cm - nie są ani za małe, ani za duże (bo takie też wyglądają idiotycznie).
    Co do fabuły, a właściwie póki co jej nakreślenia czy raczej wprowadzenia do niej - właściwie w dużej mierze mogłabym podpisać się pod Kao. Też zastanawia mnie słabość/chorowitość Miwo (to Miwo czy Miwa? bo pojawiły się obie wersje, ale Miwa tylko raz, więc to chyba literówka?) jako czystokrwistej. To się „trochę” gryzie, dlatego mam nadzieję na sensowne wyjaśnienie.
    Co do Rido… Raczej nie będę w stanie go polubić, ale o tym chyba wiesz xD Szczerze mówiąc, gdy czytam o nim w roli kochającego kogokolwiek faceta (w sensie naprawdę kochającego, nie chodzi mi o tę taką zachłanną „miłość” do Juri), niezmiennie wydaje mi się to bardzo naciągane. Niby w opowiadaniach nagina się rzeczywistość z oryginału, ale i tak jakiś niesmak jest. Tak się zastanawiam, czy to nie przez moje „uprzedzenie” do tej postaci, ale chyba jednak nie do końca, bo swego czasu czytając nieliczne fanficki VK, Naruto itp., zawsze irytowały mnie zmiany charakterów danych bohaterów (np. Sasuke z Naruciaka).
    Ale ogólnie rzecz biorąc jestem pełna nadziei co do tego opowiadania - obyś tego nie zmarnowała. Po pierwsze, chciałabym, byś wzięła się za to na porządnie i nie przerwała gdzieś w środku, bo tego doprawdy nie znoszę. Szanuję bardzo ludzi, którzy jak już się za coś zabierają, to doprowadzają to do końca, dlatego na przykład sama nie umiałabym nie zakończyć VN chociażby z poczucia obowiązku (ale oczywiście ważniejsze są miłość i przywiązanie xD). Słomiany zapał do mnie nie przemawia, a wymówki typu „Nie mam czasu.” to brednie, bo ciężko byłoby powiedzieć, że na przykład Kao i ja albo Suzu MAMY czas - a mimo tego wciąż piszemy (choć Suzu od jakiegoś czasu nie publikuje, ale już moja w tym głowa, by to zmienić :D). Oczywiście rozumiem, że czasem jest ciężko, bo humor czy brak weny/ochoty itp. przeszkadza w tworzeniu - każdy przecież tak miewa - ale to nie wymówka do ucieczki. Po drugie, liczę na to, że akcja będzie… Hm, logiczna. Nie lubię naciągania, więc proszę się go wystrzegać na tyle, na ile się da (całkowicie pewnie się nie uda, nawet ja czasem w to wpadam, a przecież Kao zawsze się na mnie złości, że „dla mnie to wszystko musi być logiczne!”, przez co odrzucam niektóre jej szalone pomysły xD). Po trzecie, mam nadzieję, że nie będzie tu czegoś takiego jak w sangriento, czyli niedokończonych wątków. Nie pamiętam już, o co chodziło(coś z morderstwem?), ale jak kiedyś tam to czytałam, to wpadło mi w oko kilka spraw, które zostały wprowadzone, zrobiły zamęt w rozdziale czy dwóch, a potem żaden z bohaterów o nich nie pamiętał. I… Dobra, tyle wystarczy na pierwszy raz, miało być krótko, a chyba tak do końca nie jest. xD
    No, mnie również ciekawi, w jakim czasie umieszczona będzie akcja (ale jednak ważniejsze jest to, jak ona zostanie poprowadzona xP). I to by chyba było na tyle na dzisiaj. Liczę na rychłe napisanie i opublikowanie nowości oraz życzę powodzenia! Mamcia trzyma kciuki i - choć jest wymagająca i czasem wredna - naprawdę bardzo się cieszy z Twojego powrotu. Choć byłoby też miło, gdybyś czasami wpadła do nas i skrobnęła parę słówek. :P Buziaki! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam, a teraz czas skomentować!
    Historia inna niż wszystkie! Jestem bardzo ciekawa jak to poprowadzisz... :D
    Rido?! Kochający braciszek?! No tego jeszcze nie było! Mam nadzieję że jednak nie będzie aż tak bardzo różnił się od oryginału, bo uwielbiałam tego psychopatę! Ludzkie uczucia ok, ale nie za dużo :D
    Co do głównej bohaterki... jakoś dziwnie się czułam z myślą, że to czystokrwista. Była taka... ludzka. Nie wiem, może to dlatego, że jest jeszcze młoda, więc nie przeżyła tego co inne wampiry jej klasy i w porównaniu z nimi wydaje się zupełnie inna. Ale zobaczymy co będzie dalej. :D
    Mogę jeszcze powiedzieć, że bardzo podoba mi się to jak piszesz. Czytałam fragmenty Sangriento i powiem szczerze, że różnica jest ogromna! Bardzo się poprawiłaś i to w naprawdę niedługim czasie, także podziwiam Cię za to. Moim zdaniem prolog sprawia bardzo profesjonalne wrażenie :D Błędów ja tam nie widzę, a na takie rzeczy jak akapity nigdy nie zwracałam uwagi, także dla mnie było idealnie. ;)
    Czekam na ciąg dalszy!

    Pozdrawiam- Andzik

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobramoja kochana siostrzenico! Jako że odetchnęłam nieco po nocce zabieram się za naskrobanie kilku słów opinii xD

    Po pierwsze dziękuję skarbię za dedykację ciocia się wzruszyła Q.Q No ale dobra może dość tych sentymentów tylko wezmę się za treść prologu ;p

    Jak przeczytałam pierwsze kilka zdań o tej służącej to jakoś tak sama nie wiem utożsamiłam się z nią ^ ^" Matko czy ja muszę utożsamiać się zawszę ze służącymi -.-" Nie no stanowczo mam za ogromne zapędy do bycia poniżaną w opowiadaniach ^ ^" No dobra wracając do wątku... Nie no scenka gdzie Rido budzi Miwo była urocza <3 Naprawdę widzę to przed oczami xD Potem bal jak to bal dla takiego małego dzieciak jak główna bohaterka jest niesamowity itp to mi trochę przypomina bal małej Ayi w dodatku rodziny Hiou w moim opo... No i przeskok w czasie! Matka jak ja polubiłam Miwo gdy była mała była naprawdę prze urocza <3 Tylko właśnie jak wszyscy czytelnicy zastanawiam się czemuż ona choruję skoro jest Kuranówną... No nic zobaczę co nam powie prolog część II (liczę że szybko on powstanie Q.Q) Co do Miwo podrostka (bo chyba za taką powinnam ją uważać w scence powrotu do domu tak? ) Wydawała się jakaś tak... sama nie wiem odrobinę nieśmiała...? To trochę mi to nie pasowało do twojej postaci ale dobra xD Generalnie również była urocza <3 Tak w ogóle tekst Rido "Nie miałaś mężczyzny?" mnie po prostu powali -.-' Matko noo to przypomina mi trochę mojego brata... No ale dobra to nie ważne dla tego opo... W każdym ta scena miała coś w sobie... no sama nie wiem...

    Podsumowując siostrzenico ma najdroższa ciotunia cieszy się i rasuję że powróciłaś i czeka na więcej gdyż zachęciłaś ją zazcnym rozdziałem :* Mnie Rido jako tako nie rusza... Ja ani go nie lubię ani go nie nie lubię xD Ja chyba po prostu nie czuję by prolog był związany z VK... Czuję jakbym czytała coś nowego... No nic zobaczymy jak będzie w dalszych rozdziałach ;) No i oczywiście chce podkreślić że naprawdę widać różnicę pomiędzy opowiadaniem sprzed trzech lat a tym które teraz nam pokazujesz... Rozwinęłaś się więc nie marnuj tego zgoda? Tak że naprawdę czekam z niecierpliwością na kolejną notkę :*

    Buziaki ciocia :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki za info! :D
    Tak w ogole-skąd ten pomysł???
    Heh, nie czuję powiązania z VK... Dobra! Czuję, bo imiona itepe się pokrywają, ale poza tym... Szok! Piszesz coś nowego! Przyda się kolejna, oryginalna perełka o VK ;)
    I czemu Rido wskoczył na miejsce głównego bohatera?? Heh, już nie mogę się doczekac ciągu dalszego!
    No i oczywiście-to, że Miwo choruje jest troche..nietypowe o.O
    Czekam na więcej!
    Pozdrawiam i weny! :*
    K.L.

    OdpowiedzUsuń
  6. Hey! Właśnie dokonałam cudu i naskrobałam rozdział na mojego bloga :)
    http://witch-and-the-beast.blogspot.com/
    Zapraszam :D

    OdpowiedzUsuń